forever dżesi (milusia) wrote in whoniverse_pl,
forever dżesi
milusia
whoniverse_pl

  • Mood:

nowy trailer

Zapowiedź sezonu piątego.

Wiosna już niedługo :)))
Co o tym sądzicie?
Tags: doctor who: sezon 5, news, postać: 11. doktor, serial: doctor who
  • Post a new comment

    Error

    Anonymous comments are disabled in this journal

    default userpic

    Your IP address will be recorded 

  • 18 comments
Bez emocji. To nie jest mój doktor.
Płaczące anioły, jak się okazuje, mają sens. Fajnie, że się pojawią w tej serii. Dalekowie! (Są jak wirus grypy.) I teraz River Song naprawdę wygląda jak matka tego młodego człowieka.

Myślę też, że Matt jest całkiem sexy za młody.

Ale rudowłosa towarzyszka = ♥

To było merytoryczne... Ale jestem nawet troszkę podekscytowana. A już myślałam, że Doktor mi "przeszedł".
Właśnie, też się cieszę, że wrócą (chociaż pewnie bez Sally :()

Też jestem podekscytowana, jaram się tym trailerem, że nie wiem. I Matt... Ok, może za młody, ale jednak sexy fajny. Pamiętam, jak po Confidentialu tym, w którym go przedstawili, nie mogłam się powstrzymać i ciągle oglądałam to, co robił z rękami :)))
Czekam ze straszną niecierpliwością. Strasznie się zajarałem tym nowym Doctorem. Zapowiada się naprawdę nieźle, a sam aktor wydaje mi się jednocześnie na tyle różny i nieróżny od Tennanta, że może naprawdę zadziałać. No i ruda asystentka! \o/ (Tym się chyba wszyscy jarają xD).
Zupełnie nie rozumiem ludzi, którzy już kładą deniala na tym serialu, bo nie będzie Tennanta. Kocham Tenth Doctora, żeby nie było - to jest mój Doctor, ale Eleventh zapowiada się naprawdę dobrze. Trzeba chłopakowi dać szansę, no. Ja już chcę Spring 2010!
Ja potrafię to zrozumieć, sama długo nie mogłam się przekonać do Tennanta po odejściu Chrisa. Ale w końcu jakoś to poszło, dlatego teraz jestem gorącą propagatorką Jedenastego. Może dlatego, że Dziesiąty przez ostatni rok częściej mnie denerwował niż cieszył swoją obecnością.

Oby do wiosny :)
A wiedziałaś, że Chris od początku podpisał umowę tylko na jedną serię?... Bo ja się właśnie dowiedziałam i w sumie to dodatkowo ułatwia mi moją bezwarunkową miłość do Tennanta. Russell wiedział, że Eccleston nie zostanie na więcej niż te 13 odcinków i była to decyzja strategiczna, celowe zagranie - Tennant miał objąć po nim TARDISA, i to też BBC planowało w zasadzie od samego początku. Koniecznie chcieli mieć regenerację stosunkowo wcześnie i koniecznie chcieli i Ecclestona, i Tennanta. Russell z Tennantem znali się doskonale już z Casanovy... A teraz to wszystko nie wygląda już tak wesoło... Dziwna ta cała sytuacja, obaj - i Russell, i Tennant nie tylko odchodzą z Doktora, ale w ogóle z BBC i - co gorsza - z UK! Obaj wyjeżdżają do Ameryki, dlaczego?... Byli tu u szczytu kariery. Nic z tego nie rozumiem, ale wiem, że dobrze to nie wróży.
Ale że co? Tylko dlatego, że Chris od początku planował jeden sezon, to David był lepszy? Nie rozumiem.

Reszta - rzeczywiście, dziwne. Ale może chodzi o to, że po Doktorze w UK nie ma wielu rzeczy wyżej, ciężko się jeszcze bardziej rozwinąć - zarówno pisarsko (budżet), jak i aktorsko (zaszufladkowanie).
Nie, chodzi o to, że Chris nie "odszedł", a David nie "wskoczył" na jego miejsce, tak jak to się dzieje teraz, tylko z góry historia tak była napisana. I to jest różnica - dla mnie, przynajmniej. Może to dziwne, ale tak właśnie jest :).

Chodzić może o wiele rzeczy, o których pewnie się nigdy nie dowiemy. Ale przyznasz, że sytuacje, w których odchodzi CAŁY zespół z danego przedsięwzięcia na ogół oznaczają jakieś brzydkie kulisy. I to mnie lekutko wpienia.
Nie cały, bez przesady. Ogromna większość, okej, ale nie cały ;)
No więc właśnie cały. Czytałam ostatni wywiad z Daviesem (który, notabene, przeprowadził Tennat). Caluteńki zespół jest nowy. Nawet logo jest nowe.

Btw, nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale Tennat zgodził się zostać na piątą serię. Stąd te specjale, miała być piąta seria z Tennantem. Po czym nagle Russell T. Davies ogłasza, że odchodzi i.... Tennat zmienia zdanie. Myśl sobie co chcesz, dla mnie to jest co najmniej dziwne.
bedzie dobrze, musi byc. troche to potrwa ale pewnie Matta pokochamy. ciut mlody, ale to szczegolik taki. mnie zdziwila ta bron w jego reku.. nowe zawolanie i jakies dziwne plucie na koniec ostatniego odcinka, po co to.
ale to pewnie tylko pierwszy szok. aktor z Matta dobry
Jestem jedyną osobą, która nie 'jara się' rudą towarzyszką ;). I nie wypatruje Moffata niczym Zbawiciela...

Ale Matt wzbudził moje zainteresowanie, czego się wcale nie spodziewałam, nawet bardzo. Jeśli coś mnie zachęca do tego sezonu, to chyba głównie on. Zresztą, zobaczymy, zobaczymy.
Nie jedyną, ale pewnie jedną z niewielu :) Moffat mnie przeraża
Sądzimy że Matt Smith jest BEZNADZIEJNY póki co. Jakoś nie widzę w nim tych wszystkich wspaniałych cech, o których rozpisywało się w wywiadach BBC w osobach Moffata i reszty. I jakoś ogólnie przestaje mi się to wszystko podobać.
Będzie dobrze, zobaczysz *tuli*
No weź daj spokój, jakie dobrze? Przecież ten chłopaczek w 100% Tennantem jechał, i jeszcze te żałosne teksty, które napisał mu Moffat. Ta ruda siksa też mi się nie podoba. Nic mi się nie podoba! Bu.
Ruda mnie boli rzeczywiście. Ale Matt... To mnie boli, że się go skreśla na podstawie minuty filmu sklejonej bez ładu i składu. Pamiętaj, że Dziesiąty też zaraz po regeneracji miał w sobie więcej Dziewiątego.

no i teraz każdy stuknięty będzie porównywany do Tennantowego, chociaż to wcale nie jego wynalazek

Ale nie będę cię przecież przekonywać do swojego zdania, bez sensu. Sama zobaczysz i zdecydujesz (mam nadzieję, że nie odwrotnie).
Oglądałaś Confidentiala? Przeżywali jak żaba okres, jakaż to ważna ta minuta nowego Doktora, jakaż istotna, cackali się z nim jak z jajkiem. No więc? A pamiętasz może Tennanta tuż po regeneracji? Od razu było widać, że to będzie całkiem nowy, całkiem inny Doktor. A teraz? Marna podróba. Ot co.

Nie wiem, czy "stuknięty" to wynalazek Tennanta, wiem za to co innego: kiedy musieli "dokręcić" trochę do scenariusza, robili zbliżenie na Tennanta i on po prostu "dogrywał" brakujące sekundy. Russell T. Davies traktował go jak współtwórcę tego show, co można zarówno przeczytać w wywiadach, jak i zobaczyć w Confidentialach. A teraz? Ciekawe, na co będą robić zbliżenia... Chyba na rudą, bo chociaż ładna jest.

Nie zrozum mnie źle, ja też bym chciała, żeby ta seria nie okazała się porażką. To mój ukochany show. Ale jak na razie, wszystko wskazuje jedynie na katastrofę, na jakiś serialik telerankowy... Nie wiem, po prostu bardzo mi się nie podobają okoliczności odejścia Tennanta. I jakoś nie do końca jestem przekonana, że Moffat udźwignie całość. W małych kawałkach mógł być doskonały, ale czy da radę całej serii? Tak, żeby to nie było po prostu 13 luźnych odcinków?